Myślisz, że nikt nie widzi, jak bardzo jesteś zmęczona, bo do perfekcji opanowałaś sztukę udawania na zewnątrz, że „wszystko jest pod kontrolą”. Ale za zamkniętymi drzwiami Twojego domu rozgrywa się cichy dramat, w którym grasz główną rolę, choć scenariusz pisze cudzy nałóg.
Godzina 23:30. Herbata dawno wystygła.
Marta siedzi w fotelu i wpatruje się w telefon. Nie dzwoni, bo wie, że on i tak nie odbierze. Zna ten scenariusz na pamięć. W głowie kłębią się myśli: Gdzie on jest? Czy jest bezpieczny? A może tym razem policja?
Gdy zamek w drzwiach w końcu zgrzyta, Marta czuje jednocześnie ulgę i potworną złość. Tomek wchodzi chwiejnym krokiem. Bełkocze przeprosiny. Wygląda okropnie, cały zmięty, niewyraźny, chwiejny. Złość Marty natychmiast wyparowuje. Na jej miejsce pojawia się głęboka troska.
Popycha delikatnie męża w kierunku sypialni. Pomaga mu usiąść na łóżku i zdjąć buty. Pomaga zdjąć koszulę, przykrywa kołdrą. I stawia obok wodę na rano. Będzie jej rano bardzo potrzebował.
Wymówki i kłamstwa
Następnego dnia rano Marta dzwoni do szefa Tomka.
– Dzień dobry, Tomek się strasznie zatruł, ma wysoką gorączkę, nie będzie go dziś w pracy – kłamie gładko, choć serce wali jej jak młotem.
Szef mruczy coś pod nosem o tym, że Tomek ciągle tylko struty chodzi. Marta tego nie słyszy. Nie słucha, nie czeka na odpowiedź, bała się jej trochę. Zrobiła, co musiała. Wstyd przecież się przyznać, że mąż znów wrócił pijany, trzeba ochronić mu plecy i jakoś go wytłumaczyć. Odkłada telefon i odruchowo sprząta bałagan, który jej mąż zrobił w nocy. Mieszkanie nie może tak wyglądać.
Marta dba o męża i dom. Nie pije. Jest trzeźwa, odpowiedzialna i „trzyma wszystko w ryzach”. Ale Marta też jest chora. Jej choroba nazywa się współuzależnienie.
Czym tak naprawdę jest współuzależnienie?
Historia Marty to klasyczny obraz osoby współuzależnionej. Bardzo często skupiamy się na osobie pijącej czy biorącej narkotyki, zapominając, że nałóg to „choroba rodziny”. Cierpią wszyscy, którzy żyją w bliskiej relacji z osobą uzależnioną.
Mówiąc najprościej:
Współuzależnienie to stan, w którym Twoje życie, emocje i zachowania zaczynają kręcić się wokół nałogu innej osoby i są zależne od tego, jak się zachowa i co zrobi.
To swego rodzaju „uzależnienie od osoby uzależnionej”. Twoim narkotykiem staje się kontrolowanie partnera, ratowanie go z opresji, martwienie się o niego i próby „naprawienia” go za wszelką cenę – często kosztem własnego zdrowia, marzeń, a bywa że i godności.
Czy to oficjalna diagnoza?
To ważne pytanie. W międzynarodowych klasyfikacjach chorób (jak ICD czy DSM), których używają lekarze, nie znajdziemy „współuzależnienia” jako odrębnej jednostki chorobowej.
Jednak w świecie psychoterapii uzależnień jest to termin powszechnie uznawany i używany. Terapeuci doskonale wiedzą, że jest to realny zespół szkodliwych schematów zachowań i reakcji emocjonalnych, który wymaga profesjonalnego leczenia. Często (choć nie zawsze) dotyka on osób, które same wychowały się w domach dysfunkcyjnych (tzw. syndrom DDA/DDD).
Jak działa ten mechanizm?
Osoba współuzależniona żyje w ciągłym napięciu. Jej nastrój zależy od tego, w jakim stanie jest partner. Jeśli on jest trzeźwy i miły – ona jest szczęśliwa. Jeśli on pije – ona wpada w rozpacz lub furię.
Paradoks współuzależnienia polega na tym, że chcąc pomóc, często nieświadomie podtrzymujemy nałóg.
Jak to możliwe? Wróćmy do Marty. Kiedy kłamie szefowi męża, kiedy spłaca jego długi, kiedy sprząta po nim wymiociny – chroni go przed konsekwencjami jego picia. Tomek nie czuje, że ma problem, bo Marta „amortyzuje” każdy jego upadek. Nazywamy to umożliwianiem (ang. enabling).
To nie jest Twoja wina. Robisz to z miłości, z lęku, z chęci ratowania rodziny. Ale ta „pomoc” sprawia, że tkwisz w pułapce razem z osobą uzależnioną.
Szybki test: Czy ten problem dotyczy Ciebie?
Współuzależnienie rozwija się powoli i podstępnie. Łatwo pomylić je z troską czy poświęceniem. Przeczytaj poniższe 5 punktów i odpowiedz szczerze (tylko przed sobą): TAK lub NIE.
Chodzenie na palcach: Czy w domu często panuje napięta atmosfera i starasz się za wszelką cenę „nie denerwować” partnera, żeby tylko nie sięgnął po substancję?
Przejmowanie odpowiedzialności: Czy zdarza Ci się kłamać, by ukryć nałóg bliskiej osoby, spłacać jej długi lub załatwiać za nią sprawy, które zawaliła przez picie/branie?
Zaniedbanie siebie: Czy zrezygnowałeś/aś ze swoich pasji, spotkań z przyjaciółmi i dbania o własne potrzeby, bo całą energię pochłania „pilnowanie” partnera i martwienie się o niego?
Huśtawka emocjonalna: Czy czujesz, że Twoje samopoczucie jest całkowicie zależne od tego, czy bliska osoba jest dziś trzeźwa, czy nie?
Brak granic: Czy masz problem z mówieniem „nie”, gdy partner o coś prosi (nawet jeśli to Cię rani), i pozwalasz na zachowania, które są dla Ciebie nieakceptowalne?
Interpretacja wyników:
Jeśli odpowiedziałeś/aś TAK na 2 lub więcej pytań: istnieje duże prawdopodobieństwo, że tkwisz w mechanizmach współuzależnienia. Twoje życie zostało zdominowane przez cudzy nałóg.
Co możesz z tym zrobić?
Jeśli w historii Marty odnajdujesz coś z siebie lub w powyższej liście dwie ub więcej odpowiedzi brzmiały TAK, mam dla Ciebie jedną, najważniejszą wiadomość: Nie jesteś bezsilny/a wobec swojego życia.
Musisz tylko zrozumieć i zaakceptować jedno: jesteś bezsilny/a wobec nałogu partnera – nie możesz go zmusić do leczenia, jeśli on tego nie chce. Ale masz pełną władzę nad tym, jak Ty żyjesz i jak reagujesz.
Na czym polega terapia współuzależnienia?
Terapia dla osób współuzależnionych nie polega na uczeniu się „jak skuteczniej zmusić go do niepicia” czy „jak najlepiej go upilnować”. Polega na czymś zupełnie innym: na odzyskaniu siebie.
Uczysz się stawiania zdrowych granic („Kocham Cię, ale nie będę dla Ciebie kłamać przed szefem”).
Uczysz się rozumieć, że masz prawo do własnego szczęścia, niezależnie od wyborów partnera.
To trudna droga, ale prowadzi do wolności. Czasem, paradoksalnie, dopiero gdy osoba współuzależniona „odpuszcza” kontrolę i zaczyna dbać o siebie, osoba uzależniona konfrontuje się z rzeczywistością i sama zaczyna szukać pomocy.
Zacznij od spojrzenia na siebie
Czy Ty też, podobnie jak bohaterka tej historii, spędzasz wieczory z sercem w gardle i telefonem w dłoni, zastanawiając się, w jakim stanie on dzisiaj wróci? Gdzieś w głębi duszy czujesz, że bierzesz udział w „chorobie rodziny”, która rozwija się po cichu, w cieniu uzależnienia? I choć Ty nie tykasz alkoholu, czujesz, jakby Twoje życie się wokół niego kręciło.
A teraz posłuchaj: co byś pomyślała, gdybyś usłyszała, że Twoje największe poświęcenie, nieprzespane noce i próby ratowania ukochanej osoby tak naprawdę… podtrzymują jej chorobę? Czasem problemem w rodzinie z nałogiem nie jest tylko ten, kto pije lub bierze, ale też ten, kto za bardzo kocha i za bardzo ratuje.
Zacznij od siebie. Jeśli czujesz, że ten ciężar Cię przygniata, zapraszam na konsultację. Wspólnie poszukamy drogi do odzyskania Twojego spokoju.

